Sesja egzaminacyjna
Studia już dawno za mną ale egzaminów mi coś nie ubywa. Za dwa tygodnie mam pierwszą część z dwu stopniowego egzaminu kończącego kurs, który obecnie robię. Ostatnio musiałem też zdecydować czy podchodzić bedę do trudniejszej czy do łatwiejszej wersji egzaminu. Pierwszy daje certyfikat potwierdzający znajomość obsługi i projektowania baz danych MySQL, drugi… w sumie to nie wiem bo zdecydowałem się od razu na ten pierwszy, ale chyba niewiele bo podobno jest on o wiele łatwiejszy do zdania. Jeszcze nie zdążyliśmy przerobić całego materiału na kursie więc ostatni tydzień będzie pewnie trochę nerwowy i bezsenny. Nie ułatwiam sobie też zadania szukając dodatkowych projektów w międzyczasie. Tworzę na przykład projekt strony dla studia tanecznego w Corku, konkretnie to uaktualniam starą stronę wzbogacając ją o system zarządzania zawartością (CMS). W zamian dostaję darmowe lekcje salsy (salsę polecam gorąco wszystkim, którzy mają okazję!), wzbogacenie portfolio, referencje i kupę przydatnych znajomości. Jakby tego było mało pracuję też nad swoją nową stroną androbot.pl, który ostatnio sporo zyskuje na popularności (pierwsza strona wyników na google.pl po wpisaniu “aplikacje na androida” i ok 100.000 kliknięć miesięcznie!) . Myślimy też, wraz z kilkoma ludźmi na kursie, o większym projekcie ale zabrać się za niego mamy zamiar dopiero po skończeniu kursu bo na razie wszyscy mają sporo na głowie. Podsumowując na brak zajęć nie mogę narzekać. Oops, to już ta godzina. Czas leci jak się człowiek dobrze bawi…
Półmetek
Mija właśnie połowa tego roku kalendarzowego więc wypadałoby jakoś podsumować ostatnie 6 miesięcy mojego życia. Podsumowując jednym słowem ten okres myślę, że najlepiej będzie określić go jako chillout (totalny relaks). Rok zacząłem od leniuchowania i ta laba towarzyszyła mi przez kilka miesięcy. Co prawda nie próżnowałem tak do końca, bo wziąłem się poważnie za kilka projektów wykorzystujących moje skromne nabyte ale dawno nie utylizowane umiejętności w zekresie projektowania i prowadzenia stron internetowych i w konsekwencji za dalszy rozwój w tej dziedzinie. Zacząłem więc kursy – jeden internetowy, drugi dzienny – mając na celu zdobycie nowej wiedzy i umiejętności w projektowaniu stron, aplikacji i baz danych i już planuję kolejne. Myślę też o czymś poważniejszym np. 2-letnim studium ale narazie chcę skończyć to co zacząłem i uzyskać potwierdzające zdobytą wiedzę certyfikaty. Jeżeli uda mi się zdobyć przy tym jakieś doświadczenie zawodowe to będę na najlepszej drodze do rozpoczęcia nowej kariery.
Tymczasem pracuję też ciągle nad swoim portfolio – zbiorem stron internetowych i innych projektów, którymi mogę się pochwalić potencjalnym pracodawcom. Stąd też oferuję swoje usługi wszystkim zainteresowanym – jeżeli chcecie odświerzyć swoją stronę internetową lub myśleliście o założeniu jakiejś nieskomplikowanej strony-wizytówki albo znacie kogoś kto potrzebuje stworzyć taki projekt, pod warunkiem, że nie jest on zbyt duży – to chętnie pomogę, w ramach zdobywania doświadczenia i dodania projektu do swojego portfolio. Moja dostępność jest oczywiście zależna od wielu czynników ale jeżeli już zobowiążę się zrealizować jakiś projekt, to dopilnuję, aby go skończyć w miarę sprawnie. Wszystkich zainteresowanych zachęcam do kontaktu przez maila lub telefonicznie.
Poza pracą przed komputerem staram się też spędzać jak najwięcej czasu na zewnątrz – na rowerze, na kajaku, biegając, surfując, pływając, opalając się itp. Lato tego roku w Irlandii jest nawet udane więc korzystam póki jest z czego. Szkoda, że większość dnia spędzam teraz w szkole i okazji do małych wypadów mam mniej niż zwykle ale zawsze są weekendy i późne letnie popołudnia. Planuję też ciągle odwiedzić Japonię ale szansa na wyjazd jeszcze w tym roku staje się coraz mniej realna. Zawsze jest następny rok, albo bliższa destynacja.
Na zakończenie tego prze-długiego posta, dla tych, którzy dotarli do jego końca, dodam tylko, że opublikowałem swoją odświerzoną stronkę jkulig.com, gdzie poza paroma mniejszymi zmianami odnośnie wyglądu dodałem nową funkcję – chowającą się szufladę z ostatnimi wiadomościami i linkami do blogów i innych stron gdzie zmieniłem status lub dodałem zdjęcie albo wideo. To specjalnie dla tych, którzy wchodzili na kilka moich stron, żeby zobaczyć co u mnie nowego – teraz wszystko jest na jednej stronie (chociaż tak naprawdę nie do końca, bo żeby zobaczyć np. zdjęcie na moblogu trzeba i tak na niego wejść). Taki agregator niusów. Napiszcie co myślicie o usprawnionej stronce.
Koniec laby
Skończył się już oficjalnie dzisiaj dla mnie okres beztroskiego próżnowania i spania do późnych godzin przedpołudniowych. Z przykrością musiałem się pożegnać z tym leniwym okresem i wziąć się do roboty. Rozpocząłem 14 tygodniowy kurs dzienny, który będzie wymagał ode mnie wstawania codziennie o godzinej 8 nad ranem, spędzania prawie całego dnia w ośrodku szkoleniowym na przedmieściach miasta i szczególnie intensywnego pochłaniania wiedzy z zakresu budowania baz danych i programowania. Dokładnie to kurs nosi nazwę “MySQL i PHP w budowaniu stron dynamicznych” i opiera się na poznaniu wymienionych języków ze szczególnym naciskiem na ten pierwszy, gdyż kończy się uzyskaniem certyfikatu z MySQL w nazwie. Jeśli uda mi się skończyć ten kurs to ten certyfikat i wiedza, którą mam nadzieję zdobyć bardzo mi się przyda w planowaniu przyszłej kariery dezajnersko/deweloperskiej. Nie wiem jednak czy mi to się uda za tym podejściem bo czekam akurat na telefon od agencji w sprawie pracy w Apple, którego spodziewam się w ciągu następnych kilku dni/tygodni. Jeśli nie to postaram się podejść jeszcze raz do niego przy następnej okazji, bo zależy mi, żeby coś takiego dodać do swojego CV. Jeśli tak, to happy days, jak to mówią Irlandczycy, mogę zacząć planować poważną karierę. No ale wszystko w rękach opatrzności. Narazie cieszę się, że uda mi się wyrwać w końcu z tej hibernacji i zaangażować sie w coś nowego, wymagającego większego wysiłku niż planowanie co tu zrobić dzisiaj na obiad. Niech będzie, że to długo oczekiwany kopniak w tyłek…
Powrót do dzieciństwa
Odkryłem ostatnio nowe materiały wideo z niezapomnianej wizyty Jankowiaków i postanowiłem wykorzystać je do zrobienia małego filmiku podsumującego ich krótki ale obfity w atrakcje pobyt w Irlandii. Zobaczcie jak się powinno spędzać wakacje w duchu radości i młodego serca…
Weekend na kajaku
Jeżeli wcześniej miałem jakieś wątpliwości co do obecności lata w Irlandii, tak teraz chciałbym, żeba taka pogoda została tu co najmniej do października. Przez dwa dni nie widziałem ani jednej chmurki na niebie, a termometry wskazywały oszałamiające 25 st na plusie. Oczywiście szkoda byłoby taką pogodę zmarnować, więc weekend postanowiłem spędzić nad oceanem. Tym samym do łask powrócił mój kajak, który już sam zaczął się dopominać o chwilę uwagi (raz tak huknął na ziemię, że myślałem, że ktoś mi petardami pod domem strzela). W sobotę pływałem po skalistych zatokach Nohoval Cove, a wczoraj wziąłem Wojtka i pojechaliśmy na plażę Rocky Bay. Było odjazdowo. Zobaczcie zresztą filmik. Od razu się wytłumaczę, że te wywrotki podczas surfowania są przez te małe ale zdradzieckie fale. Lepiej mi idzie na dużo większych falach, ale tu musicie mi już wierzyć na słowo.


